Paweł Ściebura: Młodzież pokazuje się z dobrej strony
I Zespół | 4 lutego 2019

Sprawdzamy w sparingach pewne elementy taktyczne, które chcielibyśmy przenieść na ligę i mam nadzieję, że będziemy na nią gotowi – mówi na miesiąc przed wznowieniem rozgrywek trener Skry Paweł Ściebura.

Można powiedzieć, że jesteśmy w połowie okresu przygotowawczego, czas na zmianę sposobu treningów?

- No tak, zmienia się trochę rodzaj treningu, wchodzimy w inny rodzaj obciążeń. Można powiedzieć, że przechodzimy bardziej do doskonalenia niż budowania pewnych elementów. Choć w czasie meczów założenia taktyczne się nie zmieniają, niektóre rzeczy się nie zmieniają bo chodzi o wypracowania automatyzmów działania.

Pierwszy sparing wygraliśmy 6:3, powiedział pan, że trzeba wrócić do konsekwencji w obronie i wróciliście, ale też strzelacie mniej bramek.

- Bramek pada mniej, ale najważniejsze, że stwarzamy sytuacje. Nawet w wygranym spotkaniu z RKS-em Radomsko 5:2 powinno ich być więcej. W meczu z Górnikiem też tych sytuacji było sporo: słupek, poprzeczka, Adam Olejnik i Damian Nowak nie wykorzystali okazji sam na sam. Poza tym kontrolujemy te mecze, my jesteśmy stroną dyktującą warunki. Powiedzmy też sobie, że sparingi są po to, żeby przekonać się nad czym trzeba pracować i co poprawiać. Sprawdzamy pewne elementy taktyczne, które chcielibyśmy przenieść na ligę i mam nadzieję, że będziemy na nią gotowi.

Wspomniany Damian Nowak ciągle budzi zainteresowanie bogatszych klubów. Wiadomo, że jak dostanie ofertę z I ligi to odejdzie. Może być problem bo napastników w kadrze nie mamy za dużo?

- Tak już w sporcie. Trzeba sobie powiedzieć, że chłopaki po to ciężko pracują, wylewają litry potu, żeby ich ktoś docenił i żeby się rozwijać. Jeżeli ktoś dostrzega ten postęp to też jest jakaś nobilitacja dla klubu i dla nas trenerów, że wykonujemy dobrą pracę. Tak na to patrzę.

Na razie testowani zawodnicy nie przekonują, ale nasi wychowankowie prezentują się z niezłej strony?

- Tak, wrócił do Garbarni  Szymon Kobusiński, nie zostanie też z nami Marcin Maćkowiak. Rzeczywiście, nieźle wygląda Dominik Marek, który wrócił z wypożyczenia z Poraja i ma szanse godnie zastąpić Maćka Buławskiego, Sebastian Rogala też robi fajne postępy, Radek Gołębiowski gra bez kompleksów, strzelił dwie bramki z Radomskiem. Tylko się cieszyć. Oni musza dalej tak pracować, a my musimy dawać im kolejne okazje do sprawdzania się i do zdybywania doświadczenia. Zobaczymy jak się to skończy.

Może być tak, że na pierwszy mecz wiosenny wyjdziemy w takim samy składzie jak graliśmy jesienią – nie będzie już co prawda Wojciecha Jurka, ale jest Konrad Geraga, od lat przecież związany ze Skrą. Ta stabilizacja jest na pewno dobra, ale nie ma zagrożenia, że może się przerodzić w stagnację?

- Nie, myślę że nie ma takiej obawy. Mamy na tyle dużo bodźców, które nas mobilizują, że jestem o to spokojny. Podobne pytania pojawiały się rok temu gdy czekała nas walka o awans, też padały pytania dlaczego nie ma „świeżej krwi”, ja powtarzałem, że liczy się zgranie, kolektyw, rozumienie się na boisku i poza nim. Teraz podchodzę do tego w podobny sposób i mam nadzieje, że znów przyniesie nam to pozytywne rezultaty.