Mikołaj Biegański o kadrze U 17: plan wykonany, ale marzymy o finałach ME
I Zespół | 7 listopada 2018

Mikołaj Biegański wrócił ze zgrupowania kadry U-17. Za nim też trzy mecze w eliminacjach do Mistrzostw Europy. Z naszym bramkarzem rozmawialiśmy o kadrze, ale i II lidze, Skrze i radości z gry.

Reprezentacja Polski do lat 17,  prowadzona przez Przemysława Małeckiego zapewniła sobie awans do kolejne rundy eliminacji Mistrzostw Europy, tzw. Elite Round po zwycięstwach z Finlandią 2:1 i Luksemburgiem 7:3 oraz porażce z Francją 1:3. We wszystkich trzech spotkaniach w bramce biało-czerwonych stał Mikołaj Biegański z którym rozmawialiśmy po meczu z Siarką Tarnobrzeg w którym w bramce Skry stał Łukasz Krzczuk.

Wyjazd na kadrę oznacza stratę miejsca w bramce. Długo Cię nie było bo tym razem chyba ponad dwa tygodnie?

- No tak. Co mogę powiedzieć, jak pojechałem na kadrę drużyna funkcjonowała bardzo dobrze, wygrywała mecze, tak jak dzisiaj zachowywała czyste konto i trudno się dziwić, że w takiej sytuacji trener nie dokonuje zmian. Oczywiście, ja jak każdy chcę grać. Pozostały nam cztery kolejki do końca sezonu i zobaczymy jak to będzie

Zagrałeś w U-17 trzy mecze i awansowaliście do kolejnej rundy eliminacji. Wróciłeś chyba zadowolony?

- Na pewno tak, bo naszym celem był awans do drugiej rundy eliminacji, która odbędzie się w marcu i to się udało. Mogliśmy zrobić nawet więcej i zagwarantować sobie rozstawienie, dawał nam to remis  z Francją, ale nie udało się go osiągnąć, chociaż długo się na to zanosiło. To jest na pewno nasz sukces, ale mówiliśmy sobie jednocześnie po meczach,  czy na odprawach, że nie jest to jeszcze spełnienie naszych marzeń. Na razie przeszliśmy na kolejny szczebel eliminacji, prawdziwy sukces będzie wtedy jak za pięć miesięcy wywalczymy awans do Mistrzostw Europy, które odbędą się w maju w Irlandii. To się dotąd polskiej kadrze U-17 nigdy nie udało.

Oprócz awansu cieszy Cię na pewno to, że zagrałeś trzy pełne mecze o stawkę. To kolejne cenne doświadczenie?

- Oczywiście, cieszę się, że tego grania jest sporo. Nawet ostatnio podliczyłem i wyszło mi, że w tym sezonie gram pięć meczów na miesiąc, więc sporo. Mam też nadzieję, że kolejnej rundzie, wiosną, też będzie dużo grania, bo jest kadra, jest II liga. Reprezentacja ma zaplanowane sparingi w lutym,  liczę, że jak wszystko będzie dobrze funkcjonować, to dostanę powołanie, a daj Boże jeszcze udział w mistrzostwach  Europy. No i oczywiście jest II liga, która jest sprawą nadrzędną, to dla mnie rzecz pierwszoplanowa. Wiosną czeka nas 13 meczów ligowych, jak powiedziałem każdy będzie chciał grać, ale ja zrobię wszystko, żeby stanąć w bramce w II lidze.

Masz 16 lat, ale już spore doświadczenie. Po meczu z Widzewem, gdzie wobec 18-tysięcznej, gorąco reagującej publiczności, zagrałeś zdaniem wielu najlepszy mecz w seniorach, można powiedzieć, że problemów ze stresem to raczej nie masz. Takie mecze mobilizują Cię dodatkowo?

- Raczej się już z taką presją przedmeczową nie zmagam. Kiedyś, może jako mały chłopiec mocno się stresowałem, ale teraz tego nie ma. Czy graliśmy na Ruchu, czy na Widzewie to żadnej paraliżującej presji nie czułem. Ja się cieszę grą, tym, że jestem na boisku. Czym tu się zresztą stresować, przecież to jest 90 minut tego co lubimy robić i tylko się cieszyć i delektować, bo tak naprawdę to za chwilę może minąć.

Dojrzałe słowa jak na 16-latka..

-  Można się śmiać z tego co powiem, ale piłkarz ma może 25 lat gry, a zanim się obejrzymy mija z tego 10-15. Uświadomił nam to jeden były reprezentant Polski, który przyjechał na zgrupowania kadry młodzieżowej i powiedział nam, że oddałby wszystko, żeby jeszcze raz przeżywać te młodzieńcze lata, które my mamy przed sobą, że nam bardzo zazdrości. Namawiał, żebyśmy ten czas wykorzystali i brali z tego garściami, ciężko pracowali, rozwijali się, ale i cieszyli z każdej minuty na boisku.

A co z Twoimi planami na przyszłość? Wiadomo, że były testy - Manchester United, Aston Villa – ale widzę, że w tej chwili zapanował spokój?

- Tak. Bo dwa ostatnie lata nauczyły mnie, że testy są atrakcyjne, ale tak naprawdę to jest wyrwanie z rzeczywistości. W moim przypadku tak było. Jak to analizuję to wiem, że przez te wyjazdy nie byłem dobrze dysponowany i nie prezentowałem w klubie wszystkiego co potrafię, bo ciągle byłem wyrywany to do Włoch, to do Anglii, dochodzi do tego kadra i właściwie nie można spokojnie pracować w klubie. Teraz nauczony doświadczeniem nie opuszczam treningów w Skrze, poza oczywiście kadrą, której też jest sporo. Na chłodno analizując wiem dzisiaj, że te testy w ubiegłym roku dobrze na mnie nie wpłynęły, bo bez tych wyjazdów miałbym inną możliwość rywalizowania tutaj z chłopakami o miejsce w bramce. Więc na razie spokój, nigdzie nie wybieram.