Piotr Wierzbicki: Teraz już wiemy, że możemy
I Zespół | 18 września 2018

Też się zastanawialiśmy co robić, różne myśli chodziły po głowie, ale życie pokazało, że jednak warto być cierpliwym – mówi wiceprezes Skry Piotr Wierzbicki.

Po tych kilku porażkach nie brakowało głosów, że potrzeba nam radykalnych zmian, wzmocnień. Wychodzi na to, że warto być cierpliwym i zachowywać spokój.

- Powiem, że my jak zarząd wiemy co robimy, wiemy jaki mamy budżet, na co nas stać, gdzie jest nasze miejsce. Oczywiście nie znaczy to, że wiedzieliśmy jak to się potoczy i spokojnie czekaliśmy aż zespół zacznie wygrywać. Też się zastanawialiśmy co robić, różne myśli chodziły po głowie, ale życie pokazało, że jednak warto być cierpliwym. Zobaczmy, sięgnęliśmy po Konrada Poprawę i Łuksza Hanzela, ale przez kontuzje nie mogli grać i poradziliśmy sobie bez nich. Pamiętajmy, że wszyscy się dopiero uczymy,  piłkarze, my jako zarząd i trener także. Weźmy choćby ostatni mecz, wydawało się, że nie da się zastąpić Piotrka Noconia, który złapał kontuję, a jednak się udało.

Jest co najmniej kilku piłkarzy, po których widać, że tej drugiej ligi się uczą z meczu na mecz.

- Tak. Dobrym przykładem jest Dawid Niedbała. W pierwszych meczach popełniał błędy, nie brakowało opinii, że ta II liga go trochę przerasta. Na treningach prezentował się świetnie, ale w meczu zjadały go nerwy. Dostał jednak szansę w ostatnim meczu w Wejherowie i zaprezentował się z dobrej strony, pokazał, że może być przydatny w II lidze. I takich przykładów jest więcej, to jednak kolejny dowód na to, że na wszystko potrzeba trochę czasu.

Kadrę mamy szeroką, ale nie ma wątpliwości, że to jest potrzebne.

- Jeśli wszyscy są zdrowi to dziewięciu piłkarzy nie „łapie się” do meczowej osiemnastki. To sprawiło, że rywalizacja na treningach jest inna niż kiedyś. Poza tym, ci nowi piłkarze wnieśli nową jakość do treningów, stały się one bardziej dynamiczne, czasami ostre, powiem, że na początku między niektórymi iskrzyło, ale przecież o to chodzi. Poprawa czy Hanzel pokazali jak się trenuje na wyższym szczeblu rozgrywek. I to już jest korzyść z pozyskania tych nowych zawodników, nawet jak nie wszyscy jeszcze grają o punkty. Myślę jednak, że jeszcze wszyscy pograją, bo sezon jest długi, a już niektórzy nasi piłkarze mają po trzy kartki, będą pauzować, kontuzje też przy takim obciążeniu będą, więc każdy dostanie swoją szansę.

Liga jest bardzo wyrównana, nie ma co liczyć na to, że będzie kilku słabeuszy, których łatwo się ogra.

- Na pewno. Chociaż są drużyny, które odbiegają potencjałem, choćby finansowym, a co za tym idzie sportowym od pozostałych, myślę o Widzewie Łódź czy Olimpii Grudziądz. Niespodzianek jednak na pewno nie będzie brakowało i te drużyny z dołu tabeli też będą wygrywały. Mam nadzieję, że i my będziemy w tym gronie.

Kibice trochę ponarzekali, ale mecz ze Stalą Stalowa Wola pokazał, że jest grupa takich, którzy za tą Skrę skoczyliby w ogień. To też cenne doświadczenie?

- Pewnie, że krytyka ze strony kibiców jest potrzebna, my też jej słuchamy,  bierzemy od uwagę o ile jest konstruktywna. My mamy świadomość, że popełniamy błędy, ale ten się nie myli, kto nic nie robi, poza tym jak mówiłem, my też nie prowadziliśmy nigdy zespołu na szczeblu centralnym, to jest dla nas nowość. Frycowe trzeba zapłacić, także poza boiskiem. Wracając do kibiców, to na pewno inaczej się gry gdy jest takie wsparcie jak ostatnio, zawodnicy to czują i to im pomaga.

Czyli z większym spokojem czekamy na kolejne mecze, bo teraz już wiemy, że możemy?

- Zgadza się. Udowodniliśmy sobie, że możemy sięgać po punkty, oczywiście niepokój zawsze jest bo jak to w sporcie, nie wiemy co nas czeka w kolejnych meczach. Różnie pewnie jeszcze będzie, ale ta presja jest już jednak mniejsza, wszyscy wyciągamy wnioski poczynając od trenera po zawodników. Jedno jest pewne, emocji nie zabraknie.

...