Paweł Ściebura: czułem, że to wygramy
I Zespół | 13 maja 2018

 Czułem, że jesteśmy na tyle silni i na tyle zmobilizowani, że ten mecz wygramy - mówi po meczu w Lubinie trener Paweł Ściebura.

Co Pan pomyślał gdy na początku drugiej połowy w pięć minut straciliśmy dwa gole po rzutach karnych? Było zwątpienie?

- Nie. Czułem, że jesteśmy na tyle silni i na tyle zmobilizowani, że ten mecz wygramy. Takie miałem przeczucie. Co do karnych to obejrzeliśmy właśnie zapis wideo i w obu przypadkach naszym zdaniem nie było podstaw do ich podyktowania.

Ile to już tych karnych przeciwko nam w tej rundzie podyktowano?

- Cztery i przeciwnicy wszystkie wykorzystali. Nie chcę już nad tym rozwodzić, żeby to nie brzmiało jak szukanie jakiś tłumaczeń. My daliśmy jednak pretekst do tego, żeby sędziowie mogli te karne gwizdnąć, a przecież każdy się może pomylić.

Świetnie ten mecz zaczęliśmy, tym razem wykorzystując od razu sytuacje, które sobie stworzyliśmy

- Tak, ale to były takie akcje po których ciężko było nie strzelić goli – dośrodkowania były tak dokładne, że wystarczyło tylko dołożyć głowę. To nie wzięło się jednak z przypadku, bardzo długo analizowaliśmy grę Zagłębia i wiedzieliśmy gdzie mają słabe punkty. Zawodnicy potrafili to doskonale wykorzystać, a oprócz tych dwóch bramek mieliśmy jeszcze kolejne sytuacje na zdobycie goli.

Zawsze na  pytanie o problemy kadrowe – a tych ostatnio było sporo, bo przecież ciągle nie grają Oktawian Obuchowski i Eryk Krupa, za kartki pauzowali w Lubinie  Dawid Niedbała i Sławek Ogłaza, po kontuzji jeszcze nie zagrał Marcin Kowalski – odpowiada  pan, że mamy 22 zawodników gotowych do gry. Trzeba przyznać, że to się potwierdziło w Lubinie.

- Rzeczywiście często to powtarzam, ale przecież nie dlatego, żeby coś powiedzieć tylko tak jest w rzeczywistości.  Zawodnicy potwierdzają na boisku moje słowa – bo co mecz gramy właściwie w innym składzie i ustawieniu i to wszystko dobrze funkcjonuje. Każdy z tej kadry pokazuje, że jest gotowy do walki i da z siebie na boisku sto procent za ten zespół i klub.

Nie lubi pan wyróżniać zawodników indywidualnie, ale trzeba chyba powiedzieć dwa zdania na Kamilu Kosucie, który w  końcówce meczu w Lubinie zaprezentował kilka świetnych interwencji.

- Kamil poza karnymi nie dał się zaskoczyć i tak jak w poprzednich spotkaniach był silnym punktem drużyny. Jest w formie i daje nam tą wartość dodaną na którą czekamy, bo przecież dobrze wiemy na co Kamila stać i niejednokrotnie już ratował nas w trudnych sytuacjach.

Trzeba także docenić to zwycięstwo, bo mecz był o godz. 13, a droga do Lubina daleka. O której wyjechaliście?

- Zbiórka była o 6.15.

Długa podróż odbiła się na postawie piłkarzy w końcówce meczu?

- Taka podróż na pewno zadania nie ułatwia, jakoś się odbija na formie fizycznej, ale w tym meczu w 75. min to rywale zaczęli prosić swojego trenera o zmiany, a my ten mecz wytrzymaliśmy i dowieźliśmy do końca zwycięstwo.

Zaraz po meczu rozmawialiśmy z Adrianem Musiałem i on w drugim zdanie podkreślił, że myśli już o meczu ze Ślęzą! Widać, że koncentracja i duch walki są w zespole na najwyższym poziomie.

- Bo dla nas ten mecz to już historia, niezależnie od wyniku trzeba patrzeć  przed siebie. Rzeczywiście już staramy się analizować grę Ślęzy, znaleźć jakiś patent na ten mecz i mam nadzieję, że będzie na tyle skuteczny, że zdobędziemy trzy punkty.  

Zobacz również: