Nasi bramkarze jesienią zaimponowali
I Zespół | 1 grudnia 2017

Ogromny wkład w sukcesy naszej III-ligowej drużyny w rundzie jesiennej mieli bramkarze Kamil Kosut i Łukasz Krzczuk. Sześć straconych bramek w 17 meczach to bilans o jakim drużyny z wszystkich III-ligowych grup mogą pomarzyć. –  Ta dobra gra to efekt zaciekłej rywalizacji jaka jest między nimi – podkreśla trener Jacek Moskawa.

Kamil Kosut, który między słupkami stał także w poprzednim sezonie, podstawowym bramkarzem był na początku obecnych rozgrywek. Zagrał w ośmiu spotkaniach i w połowie z nich zachował czyste konto. W czterech pozostałych wpuścił pięć goli, ale drużyna doznała tylko jednej porażki (0:1 w Brzegu), a w meczach z KS Polkowice, Lechią Dzierżoniów i Górnikiem II strzeliła 11 bramek. Kamil grał dobrze, nie popełniał błędów a miejsce w składzie stracił z powodu kontuzji. Zastąpił go Łukasz, który pojawił się w kadrze podczas letniej przerwy i… można powiedzieć, że spisywał się jeszcze lepiej. Jego debiut przypadł na wyjazdowy mecz z Piastem Żmigród, wygrany przez skrzaków 1:0. Potem tylko raz dał się zaskoczyć rywalom (w zremisowanym 1:1 spotkaniu ze Ślęzą Wrocław), a jego świetne interwencje nie raz ratowały drużynę przed utratą goli. Tak było m.in. w zremisowanym 0:0 pojedynku z Gwarkiem Tarnowskie Góry, w którym drużyny walczyły o fotel lidera. Potem w Gorzowie, czy spotkaniu z Ruchem Zdzieszowice.

Za Łukaszem przemawiała nie tylko świetna passa, ale również to, że jest młodzieżowcem. Trener Jakub Dziółka wstawiając go do bramki miał większe pole manewru. A w związku z kontuzją Adriana Błaszkiewicza (nie grał niemal przez całą rundę), a potem pauzą za czerwoną kartkę Oktawiana Obuchowskiego, zmuszony był do korekt. 20-letni Łukasz Krzczuk mógł się wykazać i wykazał.

- Dobra gra naszych bramkarzy to efekt zaciekłej rywalizacji jaka jest między nimi. Każdy musi coś udowadniać, walczyć o miejsce w składzie, dzięki temu podnoszą swój poziom, a korzysta na tym drużyna – wyjaśnia trener Jacek Moskwa. - Kamila znamy bardzo dobrze, wiemy na co go stać, co może rozwinąć. I rozwija, bo jak pokazuje przykład Piotrka Mastalerza, nawet 30-letni zawodnik jest w stanie robić postępy. Podkreślę jeszcze raz, to rywalizacja sprawiła, że obaj grali dobrze i na obu możemy liczyć.

W tej rywalizacji uczestniczy także Mikołaj Biegański, który z racji wieku i niewielkiego dośwaidczenia nie gra w ligowych meczach. Ale to wielki talent, piłkarz który ma przed sobą bardzo ciekawą przyszłość. Mikołaj właśnie przebywa na testach w angielskim Brighton. Wcześniej trenował z Manchesterem United, sprawdzał go także Aston Villa

Jacek Moskwa podkreśla, że pozycja bramkarza nie jest  tą, nad którą w przerwie zimowej trzeba będzie się zastanawiać i coś zmieniać. – Każdy z chłopków, których mamy daje drużynie wartość, każdy z nich zasługuje żeby być w kadrze. Oczywiście każdy ma swoje atuty i słabsze strony, ale wszyscy dążą do tego, aby te drugie poprawić.

O atutach naszych bramkarzy trener mówi tak: - Kamil prezentuje dużą jakość na przedpolu. Jeśli przeciwnik zagrywa dużo piłek z bocznych stref, potrafi je przechwytywać. Nieźle też wprowadza piłkę do gry. Jeśli chodzi o grę na linii, to jest porównywalny do Kamila, który z kolei potrafi przewidywać i jest bardzo dynamiczny. Sprawność i szybkość to jego duże atuty – podsumowuje Jacek Moskwa.