Tydzień przerwy w treningach Damiana Nowaka, a potem…
I Zespół | 10 października 2017

Mecz z Zagłębiem II Lubin okazał się pechowy dla Damiana Nowaka. Po starciu z jednym z rywali nasz napastnik nie dość, że doznał kontuzji, to jeszcze zarobił żółtą kartkę, która wyklucza go z gry w najbliższym wyjazdowym meczu ze Ślęzą Wrocław.

Co się stało w pechowej 44. minucie?

- Mam nadzieję, że nic poważnego, chociaż kolano mam dość mocno opuchnięte. Ustaliliśmy, że będę miał cały tydzień przerwy w normalnych treningach, a w czwartek pojadę na rezonans magnetyczny do Bierunia. Muszę sprawdzić co tam jest, bo niestety, może coś być uszkodzone. Dzisiaj (rozmawialiśmy we wtorek przyp. red.) czuję się już dużo lepiej, chodzę, ale tej nogi nie mogę w pełni zgiąć. Zobaczymy jak będzie, ja oczywiście chciałbym od poniedziałku normalnie trenować.

Z jednej strony źle się zadziało, ale z drugiej dobrze, że kontuzja i pauza za kartki zbiegły się w czasie…

- Tak, w pewnym sensie można mówić  o szczęściu w nieszczęściu. Na pewno wolałbym żeby nic takiego nie miało miejsca, ale tak czasami bywa, że coś się wydarzy. Mam nadzieję, że wkrótce będę w pełni sił i do dyspozycji trenerów.

Za wami kolejny zwycięski mecz na Lorecie.  Zagłębie okazało się jednak znacznie trudniejszym przeciwnikiem niż mogłoby się wydawać.

- Zgadza się. Nie spodziewaliśmy się, że Zagłębie zagra tak dobrze. Postawili trudne warunki, ale pokazaliśmy, że mamy swojej atuty i wygraliśmy. Chwała chłopakom za to, że zagrali na tyle dobrze, aby ich pokonać, a dla Piotrka Mastalerza za pięknego gola.

Na razie można wam tylko pogratulować postawy, zwłaszcza na Lorecie, na której zdobyliście komplet 18 punktów…

- No tak. W zeszłym sezonie było odwrotnie. Lepiej punktowaliśmy na wyjazdach, a u nas szło nam trudniej. Powiedzieliśmy sobie, że musimy to zmienić i się udało. Początek mieliśmy lepszy, więcej strzelaliśmy bramek, ale ważne, że kontynuujemy zwycięską  serię, kompletujemy punkty i cały czas jesteśmy w ścisłej czołówce tabeli. Oby tak dalej.